sobota, 31 grudnia 2011

Pliki odzyskane z mojej starej dobrej Amigi

  Tym razem mowa będzie o przenoszeniu plików z Amigi na PC. Niestety tylko na PC, bo nic nie jest już tak stare, żeby miało stację dyskietek 3.5". Nie było łatwo, bo pliki najpierw trzeba było zgrać w formacie MS-DOS co oznacza nazwy plików nie dłuższe niż 8 znaków i tylko 3-literowe rozszerzenia. Wszystkie nazwy dłuższe niż to ograniczenie miały ucinane końcówki przez co pliki, które zaczynały się tak samo dostawały identyczne nazwy i w efekcie zastępowały poprzednio zapisane (np. "moj_obrazek1.pic" i "moj_obrazek2.pic" dało w efekcie tę samą nazwę, czyli "moj_obra.pic" i ten pierwszy został zastąpiony drugim, więc ostatecznie został tylko jeden). Przez to wszystko musiałem ręcznie pozmieniać większość nazw plików, żeby zapobiec utracie wielu z nich. Ułatwieniem natomiast był tzw. "Cross DOS" wbudowany w Amiga Workbench 3.0 i nie musiałem się martwić o oprogramowanie do przenoszenia plików. Tak to już jest, że nawet Amiga w latach osiemdziesiątych była bardziej zaawansowana niż PC i nazwy plików mogły mieć nawet do 107 znaków długości.
  Zobaczmy, co się udało odratować (niestety po latach niektóre dyskietki miały błędy zapisu i nie wszystkie pliki udało się przenieść). Nawet Edyta potrafiła coś narysować na Amidze i to już w wieku pięciu lat.

Barelka

Beratka

  Były też obrazki narysowane przeze mnie specjalnie dla małej siostrzyczki.

Piesek

  A to narysowałem programem 3D w babci pokoju i, dzięki jej uprzejmości, mogłem pracować na jej kolorowym telewizorze, dlatego udało mi się odpowiednio dobrać ładne kolory. A jest ich tu pełna paleta Amigi, czyli 4096 (HAM). Tryb ten oszczędza dużo pamięci przy jednoczesnym użyciu pełnej palety kolorów, jednak przez to krawędzie obiektów mogą być czasami rozmyte. Dzisiaj pewnie trzeba wszystkie te obrazki powiększyć, żeby coś zobaczyć, bo dwadzieścia lat temu Amiga miała tylko 320x256 pikseli rozdzielczość w standardowym trybie, a maksimum to było 640x512 pikseli (w porównaniu do np. 1920x1080 pikseli jako dzisiejszy standard). Pamiętam też, że te 512 linii było wyświetlane z tzw. "przeplataniem", czyli na przemian parzyste i nieparzyste linie ekranu i tak 50 razy na sekundę (ograniczenia technologicze z tamtych czasów - pamięć, szybkość komputerów, cena odpowiednio szybkich maszyn). Taka metoda wyświetlania bardzo męczyła oczy i do np. edycji tekstu praktycznie się nie nadawała. Trzeba było używać specjalnych przystawek, które ten efekt "migotania obrazu" eliminowały. Ale mimo to udało mi się zrobić ten 3D obrazek, który nazwałem "Porthland" (aczkolwiek migotanie było cokolwiek męczące).

Porthland

  A ten program chyba pisałem w czasie robienia pracy dyplomowej i miał mi ułatwić zaprojektowanie obwodów drukowanych, ale praca tak się rozrosła, że nie miałem czasu tego programu dokończyć. Interfejs zaprojektowałem w programie Deluxe Paint IV i przyciski miały być wykryte na podstawie współrzędnych wskaźnika myszy, poźniej obwody drukowane zbudowane z "klocków" i program miał wygenerować ścieżki gotowe do wydrukowania (marzenie, bo wtedy nawet nie miałem drukarki i nie znam wiele osób, które by ją miały).



Manual Tracks

  Przez brak kolorowego monitora (te które miałem przez jakiś czas popsuły się i przetrwał tylko 14" bursztynowy FERGUSSON) rysowałem wiele czarno-białych obrazków, jak np. ta plansza do gry "Robot R-29". Nie pamiętam tylko, która to była wersja. Muszę je wrzucić do emulatora, uruchomić stare napisane przeze mnie programu, to wtedy zobaczę, co to miało być.

 Robot R-29

  Edyta też czasami rysowała czarno-biało.

Kwiatki

  W czarno-białym napisałem też coś bardziej zaawansowanego, jak np. te wykresy 3D (rozdzielczość 640x256, dlatego litery są wydłużone). Program obliczał współrzędne punktów z funkcji trygonometrycznych, a później z iloczynu skalarnego wektorów jasność każdego trójkąta. I tak właśnie były generowane te wszystkie wykresy. Miałem dużo więcej przykładów, ale niestety przez błędy nośnika nie udało ich się uratować.

Wykresy 3D

  Świetną sprawą jest zobaczyć coś, co się narysowało prawie dwadzieścia lat temu, i to na dodatek zobaczyć wiele z tych prac po raz pierwszy w kolorze. Pamiętam, że kiedy rysowałem ten obrazek, próbowałem sobie wyobrazić, jak mogą wyglądać kolory na kolorowym telewizorze.

Bałwan

  A na koniec jeszcze jeden obrazek narysowany przez Edytę, który ze względu na datę wczoraj mógł być świętowany (18 rocznica).

Święta Bożego Narodzenia

  Mam też kilka animacji, jednak nie wiem jeszcze jak je przekonwertować. Niestety nie udało się mi odzyskać plików do gry Robot R-29, w której też pojawiło się imię Edyty (bawiła się u mnie w pokoju, kiedy ją pisałem). Bez obrazków gra nie będzie działać. Co prawda mogę je odtworzyć na podstawie kodu, ale to nie będzie to samo. Jest jednak nadzieja, udało mi się znaleźć program, który naprawia błędy zapisu na dyskietkach. Następnym razem spróbuję go użyć.

piątek, 29 lipca 2011

Wehikuł Czasu

Oczywiście mowa tutaj o wehikule czasu na Macintoshu. Jest to system, który w bardzo prosty sposób kontroluje archiwizację całego systemu. Dostałem dzisiaj swój 1GB dysk twardy, podłączyłem do komputera, żeby zarchiwizować wszystko co mam na swoim komputerze i myślałem, że będę musiał go przeformatować, bo to jest Windows, a ja mam Macintosha. Ale nie tym razem. Apple zadbał, żeby wszystko było możliwie jak najprostsze.
Zaraz po podłączeniu dysku do komputera razu pokazał mi się pulpit "Wehikułu Czasu" i wszystko, co musiałem zrobić, to tylko przesunąć ten duży włącznik po lewej stronie okna.


Pokazało mi tylko listę dysków zewnętrznych z zapytaniem, który z nich chcę wybrać jako "Wehikuł Czasu" i to wszystko. Nawet o formatowanie w HSF+ (system plików na Macu) nie musiałem się martwić. Jedyne co musiałem zrobić, to tylko wyrazić zgodę na przeformatowanie wybranego dysku. Pierwsze kopiowanie trwa dosyć długo, bo mam dosyć dużo plików na swoim komputerze, ale później już to powinna być raczej kwestia minut, albo sekund każdego dnia. "Wehikuł Czasu" sam dba o codzienne, cotygodniowe i comiesięczne kopie, a kiedy dysk się zapełni, wtedy najstarsze kopie bezpieczeństwa są automatycznie usuwane.


No a na pulpicie pokazał mi się oczywiście nowy dysk.


poniedziałek, 28 lutego 2011

Po długiej przerwie.


Witam Tatę! Dawno już nic nie napisałem na Twoim blogu, prawie dwa lata, a w zeszłym roku nie napisałem nic. Nie wstawiłem nawet swoich zdjęć ślubnych, dlatego czas zamieścić chociaż jakiś krótki artykuł. Znalazłem ostatnio fajne, śmieszne zdjęcie i zastanawiam się kto to taki może być. Może to jest jakiś polityk, z którego ktoś się naśmiewa? Może Ty wiesz, bo ja nie mam zielonego pojęcia.